Jestem szatanem

„Jezus odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki” (Mt 16, 21-27)

Jestem szatanem! Przeciwnikiem Boga i Jego planu w moim życiu. Sprzeciwiam się Jego słowom, bo wciąż nie rozumiem Jego drogi.

Nawet nie próbuję zrozumieć. Sam planuję. Chcę po swojemu ułożyć swoje życie. Staję przed Panem (zamiast za Nim) i nie odpowiadam na pytaniem kim dla mnie jest (por. rozważanie z zeszłej niedzieli).

A On chce bym stanął za Nim. Bym pozwolił się prowadzić. Bym uczył się od Niego i szedł Jego drogą.

Jezus wziął krzyż. Nie cofnął się, chociaż wiedział ile wycierpi. Chociaż po ludzku się bał. Przyjął Bożą wolę i poszedł, by oddać swoje życie. Zrezygnował ze swojej wygody, ze swego planu. Zaufał!

I tego mnie uczy. Chce bym tak jak On wziął krzyż. Bym zrezygnował ze swego życia, ze swojego JA i bym poszedł. Za Nim. Do prawdziwego życia.

A ja? Ja wciąż staję przed Panem. Wciąż próbuję narzucić Mu swój plan i Go prowadzić.

I dlatego jestem szatanem!

Ale Bóg daje mi szansę. Nie odwraca się ode mnie. On się odwraca do Mnie i mnie upomina. Przypomina, że to On jest drogą, i tylko w Nim mogę żyć. Naprawdę.

Tylko czy ja chcę? Czy jestem gotów wziąć swój krzyż i iść za Nim?

Wierzę, że tak.

Ale tylko z Jego pomocą!

Dzisiejsza Ewangelia: Mt 16, 21-27