(Nie)słyszeć!

„Kto ma uszy, niechaj słucha!” (Mt 13, 9)

 

Jezus chce bym Go słuchał. Chce bym otwierał swoje uszy na Jego słowo. Bym przygotowywał swoje serce i pozwalał mu wzrastać.

Bo ja niestety zbyt często słucham, ale nie słyszę. Nie pozwalam by zasiane przez Boga ziarno słowa wzrastało. By mogło wydać plon w moim życiu.

I dlatego Jezus przypomina bym Go słuchał. Bym bez względu na wszystko wsłuchiwał się w Jego słowo. Bym pozwalał Mu siać, nawet gdy nie wszystko rozumiem. Nawet gdy nie każde słowo zostanie. Nawet gdy nie wyda takiego plonu, jakiego bym się spodziewał.

Bo to ode mnie zależy, co stanie się z Bożym słowem w moim życiu. Ja jestem odpowiedzialny za jego wzrost. I jeżeli nie zadbam o glebę, którą jest moje serce, to stracę to co otrzymałem. To nie wydam plonu, ale zostanę pusty.

I dlatego Jezus chce bym Go słuchał. Bym pozwalał Mu mówić do mnie. Bo tak mogę zmienić swoje usposobienie. Mogę użyźnić ziemię, która wydaje się nie do ruszenia. Mogę wyrwać chwasty, który zasłaniają mi to, co daje mi Bóg.

Bo jeśli będę słuchał, to w końcu któreś słowo trafi na żyzną ziemię. To w końcu nauczę się, jak „uprawiać” swoje życie, by pozwoliło słowu wzrastać. By ono wydało plon.

I nie ważne jaki to będzie plon: stukrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny, a może jeszcze jakiś inny. To nie ma znaczenia. Ważne by słowo wzrastało. Bym ja chciał z nim współpracować. A wtedy ono będzie zmieniać moje życie. A właściwie Ja będę je zmieniał, razem z Jezusem i Jego słowem. I plon będzie rósł.

Jezus chce bym Go słuchał. On chce bym go słuchał i słyszał. Bym nadstawił swoje uszy, uszy mojego serca, i pozwolił wzrastać słowu, które On daje.

Tylko czy ja chcę słyszeć?

 

Dzisiejsza Ewangelia: Mt 13, 1-23

Działanie

„Jezus odpowiedział Marcie: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <mało albo> tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.” (Łk 10, 41-42)

29.07.2015

Jestem działaczem. Często chcę coś robić. Nie potrafię usiedzieć w miejscu i mam tysiąc pomysłów na sekundę. Jestem działaczem, często wbrew rozsądkowi. I wkurzam się, gdy coś mi nie wychodzi. Gdy muszę robić coś sam, bo inni nie czują tego co ja.

Jestem działaczem, tak jak Marta. Czasami na pokaz, bo lubię być chwalony. Czasami po to, by mieć tzw. święty spokój. A Jezus pokazuje, że nie tędy droga. Że nie na tym polega życie.

Dzisiaj zestawia dwie siostry. Martę i Marię. Pokazuje dwie drogi. Żadnej nie potępia, ale jedną wskazuje jako ważniejszą. Jezus pokazuje, że nie samym działaniem człowiek żyje. Nie tylko to, co na zewnątrz ma sens. Nie tylko to, co widać.

Maria usiadła i słuchała. Słuchała słów Pana z miłością. Nie przeszkadzało jej to, że Marta sama pracuje.Sama usługuje. Ale Martę to bolało. Czuła się zmęczona. Bo nie wkładała w to miłości. Pracowała, bo tak wypadało.

I dlatego Jezus ją skarcił. Nie zrobił jej wyrzutu, że pracuje, ale wskazał inną drogę.

I ja często potrzebuję takiego skarcenia. Bo działam. Robię wiele rzeczy, bo tak wypada. Bo ktoś to musi zrobić. Ale nie wkładam w to miłości. Wkładam w to tylko swoje nerwy. Swoje ja.

A Jezus dzisiaj pokazuje, że tylko działanie z Nim ma sens. Mogę zrobić wszystko, ale tylko z miłością. Mogę działać, ale najpierw muszę to działanie zakorzenić w Nim. Jak Maria.