Szkoła

„Jezus powiedział: Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.” (Łk 6, 40)

11.09.2015

Dziś Jezus zaprasza mnie do szkoły. I to nie byle jakiej. On zaprasza mnie bym wszedł na drogę Jego nauczania. Bym podjął się trudu stawania takim jak On.

I dlatego pokazuje mi do czego prowadzi obłuda. Przypomina, że niewidomy potrzebuje przewodnika, który widzi. A nie takiego jak on.

A ja tak często jestem takim ślepym przewodnikiem. Nie widzę, a jednak chcę wskazywać innym. Nie rozumiem, a jednak się wymądrzam. Próbuję być lepszy niż jestem w rzeczywistości.

A Jezus pokazuje, że dopiero ucząc się od Niego mogę przejrzeć. Dopiero wpatrując się w Niego mogę pociągnąć innych. Mogę postępować tak, jak On.

I już nie będę szukał drzazgi w oku brata. Bo będę widział, że w moim jest belka. I to ją wpierw będę chciał usunąć. Już nie będę wytykał błędów, które sam powtarzam.

Już nie będę oceniał, bo to może zrobić tylko Chrystus. Tylko On zna nasze serca i wie co w nich siedzi. Ja mogę tylko uczyć się Go naśladować. Mogę naprawiać swoje błędy i w ten sposób wskazać innym drogę.

Jezus zaprasza mnie do szkoły. On chce być moim nauczycielem. Sam chce mnie prowadzić, bo chce bym ja poprowadził innych do Niego. Ale najpierw musi mnie przeprowadzić przez Swoją drogę. Najpierw ja muszę przejść po Jego śladach.

A one wcale nie jest proste…

***

Na szczęście nie jestem sam. On jest zawsze ze mną!

Drzazga

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” (Mt 7, 3)

22.06.2015

Tak łatwo dostrzegam wady innych. Widzę, gdzie popełniają błąd. Wiem, co powinni zmienić. Dostrzegam i oceniam. I radzę.

A wszystko to robię z wyższością. Bo przecież ja taki nie jestem. Bo przecież wiem, co należy, a czego nie. Bo przecież postępuję inaczej. Lepiej!

A Jezus mówi: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. (Mt 7, 1a) Ostrzega, że ja też popełniam błędy. Grzechy. Ja też mogę podlegać sądowi. Ja też mogę zostać skreślony.

Bo w moim oku siedzi belka. Belka, która nie pozwala mi normalnie widzieć. Belka, która przesłania mi to, co widzi Chrystus. Przesłania mi drugiego człowieka, a pozwala widzieć tylko jego wady.

I dlatego Jezus upomina mnie: Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, żeby usunąć drzazgę z oka twego brata. (Mt 7, 5) Woła, bym zmienił swoje myślenie. Bym zaczął patrzeć na to, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Na to co widzi Bóg.

A wtedy będę mógł upomnieć swego brata. Będę widział wady, ale nie przysłonią mi one człowieka. Nie zasłonią jego serca i tego co (i Kto) jest w nim ukryte.

Wtedy już nie będę osądzał. Będę patrzył z miłością na braci. Na ich grzechy. Bo będę wiedział, że sam nie jestem lepszy. Że sam, codziennie popełniam grzechy. Że sam jestem grzesznikiem, tak jak oni. I takim kocha mnie Bóg.

Ze wszystkimi drzazgami. Ze wszystkimi wadami. Ze wszystkimi grzechami.