Matka

„Jezus rzekł do stojącego pod krzyżem ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.” (J 19, 27)

15.09.2015

Jezus zaprasza mnie pod krzyż. Zaprasza bym stanął obok Jana i Matki. Bym wysłuchał tego, co On chce mi powiedzieć.

Bo mówi nie tylko do Jana. Jezus swoje słowa kieruje do każdego z nas. Kieruje konkretnie do mnie.

I zaprasza mnie bym przyjął Jego Matkę. Bym pozwolił jej stać się moją Matką. Bo Ona już to zrobiła. Już zgodziła się na prośbę Jezusa.

A wtedy wszystko stanie się inne. Ta która stała pod krzyżem zaopiekuje się mną. Zaopiekuje się jak Matka, bo nią jest.

Jezus daje mi swoją Matkę. Pozwala by ta, która Go wychowywała, która razem z Nim cierpiała, stała mi się tak bliska. By teraz mogła wychowywać mnie.

Jezus daje mi Matkę, by Ona dała mi Jego. Bo Ona niesie Jezusa. Ona zawsze staje z boku. Staje pod krzyżem by wskazać mi Wywyższonego. By uczyć mnie miłości.

Jezus zaprasza mnie pod krzyż. Zaprasza, bym wtulił się w ramiona Matki. Bym z nią przeszedł wszystkie trudności. Wszystkie cierpienia. Ale i wszystkie radości. Bo Ona wie, jak w tym wszystkim nie stracić Boga.

Działanie

„Jezus odpowiedział Marcie: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <mało albo> tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.” (Łk 10, 41-42)

29.07.2015

Jestem działaczem. Często chcę coś robić. Nie potrafię usiedzieć w miejscu i mam tysiąc pomysłów na sekundę. Jestem działaczem, często wbrew rozsądkowi. I wkurzam się, gdy coś mi nie wychodzi. Gdy muszę robić coś sam, bo inni nie czują tego co ja.

Jestem działaczem, tak jak Marta. Czasami na pokaz, bo lubię być chwalony. Czasami po to, by mieć tzw. święty spokój. A Jezus pokazuje, że nie tędy droga. Że nie na tym polega życie.

Dzisiaj zestawia dwie siostry. Martę i Marię. Pokazuje dwie drogi. Żadnej nie potępia, ale jedną wskazuje jako ważniejszą. Jezus pokazuje, że nie samym działaniem człowiek żyje. Nie tylko to, co na zewnątrz ma sens. Nie tylko to, co widać.

Maria usiadła i słuchała. Słuchała słów Pana z miłością. Nie przeszkadzało jej to, że Marta sama pracuje.Sama usługuje. Ale Martę to bolało. Czuła się zmęczona. Bo nie wkładała w to miłości. Pracowała, bo tak wypadało.

I dlatego Jezus ją skarcił. Nie zrobił jej wyrzutu, że pracuje, ale wskazał inną drogę.

I ja często potrzebuję takiego skarcenia. Bo działam. Robię wiele rzeczy, bo tak wypada. Bo ktoś to musi zrobić. Ale nie wkładam w to miłości. Wkładam w to tylko swoje nerwy. Swoje ja.

A Jezus dzisiaj pokazuje, że tylko działanie z Nim ma sens. Mogę zrobić wszystko, ale tylko z miłością. Mogę działać, ale najpierw muszę to działanie zakorzenić w Nim. Jak Maria.

Intymność

„Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. […] Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: <<Rabbuni>>, to znaczy Nauczycielu!” (J 20, 1.16)

22.07.2015

Maria naprawdę kochała Jezusa. Była gotowa zarwać dla Niego noc. Była gotowa ryzykować. Kochała Go, a On kochał ją. I dlatego wywiązała się między nimi tak delikatna więź. Więź, w której jedno słowo wyrażało wszystko. Więź, w której sposób wypowiedzenia imienia zdradzał, kto mówi.

I mnie Jezus zaprasza do takiej relacji. On kocha mnie jak Marię. Chce do mnie mówić po imieniu. I to robi. Tylko ja nie zawsze Go rozumiem.

Jezus chce, bym tak jak Maria przybiegł do grobu. Z samego rana. Bym dla Niego zarywał swój odpoczynek. Bym był na to gotowy. Bym ryzykował. A On da mi się poznać. Pozwoli mi zobaczyć odsunięty kamień. I powie do mnie: Piotrze!

Jezus kocha mnie tak jak Marię. Kocha i woła mnie po imieniu. Bardzo intymnie. Bardzo indywidualnie. Tak jak woła tylko do mnie. Tak bym mógł Go rozpoznać. Bym mógł odpowiedzieć: Rabbuni.

Jezus mnie kocha. Chociaż zna moje słabości.  Ale czy ja potrafię kochać Go tak jak Maria? Czy tak jak ona potrafię wejść z Nim w tak osobistą relację? Relację, w której jedno słowo wystarczy. Gdzie jeden gest, będzie mówił o wszystkim.

Wszystko zależy ode mnie. Jezus czeka. Przy otwarty grobie.