Muszę umrzeć!

„Jezus powiedział: Jak działo się za dni Nowego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego […] W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zebrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.” (Łk 17, 26. 31-33)

13.11.2015

Dziś Jezus mówi o czasach ostatecznych. Przygotowuje nas na Swoje powtórne przyjście. I zapowiada, że zjawi się niepostrzeżenie.

I dlatego przypomina Noego i Lota. Pokazuje dwójkę, która przeżyła swoje „czasy ostateczne”. Przeżyła bo słuchała Boga. Bo uwierzyła w Jego słowa.

Noe budował arkę, chociaż inni się śmiali. Chociaż inni go nie rozumieli. Bo uwierzył, że będzie potop. Uwierzył, bo tak mu mówił Bóg.

Lot uciekł z Sodomy. Uciekł, bo ostrzegli go aniołowie. Mógł im nie wierzyć. Przecież inni żyli tak, jak wcześniej. A jednak zaryzykował.

Obaj stracili wszystko. Dobre imię. Przyjaciół. Cały swój dobytek. Ale zyskali życie. Ocaleli, bo uwierzyli.

A przecież tylu ludzi wokół nich nic sobie nie robiło z tego, o czym oni mówili. Nikt nie zastanawiał się nad przyszłością. Bo było tu i teraz. I tak miało być zawsze.

A Jezus przestrzega, że „tu i teraz” może skończyć się nagle. I co wtedy? Czy uda mi się ocalić? A może jak sąsiedzi Noego nie uwierzę? Albo jak żona Lota odwrócę się, tęskniąc za starym życiem?

Jezus mówi o dniach ostatecznych, ale daje wskazówki jak ich nie przegapić. Jak ujrzeć je, tak jak zrobili to Lot i Noe. Jak w swojej codzienności ich nie przegapić. I jak ich się nie bać.

A rozwiązanie jest proste: Mam umrzeć tu i teraz. Tylko tak ocalę swoje życie.

Mam przestać patrzeć tylko na siebie. Na swoje zachcianki. Swoje plany. Na to co mam (a czego nie). Mam patrzeć w przyszłość, czyli w zbawienie. Tam mam kierować swój wzrok. A także swoje kroki. Bez odwracania się wstecz. Bez zastanawiania się, co zostawiłem za sobą. Mam zaufać.

Bo tylko tak w pełni rozpoznam głos Pana. Tylko tak będę wiedział gdzie iść. Jak owca za pasterzem. Tylko tak odnajdę kierunek, jak sępy zlatujące się do padliny.

Jezus mówi o czasach ostatecznych. Ale wie, że mogę przygotować się do nich już teraz. Muszę tylko uwierzyć Jego słowu. I umrzeć… dla swojego egoizmu! I strachu.

Autor

Piotr Rydzewski

Syn - Boga w Trójcy Jedynego, Mąż - stale i niezmiennie jednej żony, Ojciec - trzech cudownych córek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *