Wiara

Pobudka!

„Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe […] Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę.” (Łk 9, 28-29. 32)

21.02.2016

Jezus zabiera mnie na górę. Zabiera by ukazać swoją chwałę. By pokazać, że On jest Bogiem. I Panem wszystkiego co mnie otacza.

A ja wciąż śpię! Jak uczniowie. I żyję w śnie moich przyzwyczajeń. Moich wyobrażeń. Moich lęków.

I dlatego nie potrafię Go rozpoznać. Nie dostrzegam Jego działania i Jego chwały. Nie widzę Go, choć wciąż na Niego patrzę.

A Jezus jest. Przez cały czas przy mnie. Jest i działa. Jest i przemienia to co we mnie słabe. Jest i czyni moje serce nowym. Kawałek po kawałku.

Z każdy krokiem pod górę pozwala mi się rozpoznawać. Jak uczniom w drodze do Emaus wyjaśnia mi pisma. Tłumaczy prawo. I tak samo pozwala ukazuje się przy łamaniu chleba. Podczas Eucharystii.

Bo Jezus zabiera mnie na górę by mnie obudzić. By wyrwać mnie z moich snów. Z mego marazmu. By tchnąć we mnie nowe życie. Nawet jeśli na początku jak Piotr nie będę wiedział co robić . Nawet jeśli nie wszystko od razu zrozumiem i będę reagował mało logicznie.

On i tak będzie przy mnie. Będzie cały czas mnie uczył. Wciąż będzie pobudzał mnie do działania. Będzie zachęcał (i zapraszał) do modlitwy. Do spotkania z Ojcem.

Bo Jezus chce bym tak jak On wszystko łączył z Bogiem. Bym tak jak On, we wszystkim szukał Bożej chwały. Bym widział ją tam, gdzie teraz widzę tylko siebie. Swój strach.

Ale to ode mnie zależy co z tym zrobię. Czy się obudzę? Czy pójdę za Jego głosem? Czy pozwolę Mu zabrać mój strach?

On pokazał mi drogę. Czy nie pójdę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *