Jedność

„Jezus powiedział: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. […] Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.” (Łk 11, 17. 23)

03.03.2016

Jezus wzywa mnie do jedności. Do jedności wewnątrz mojego „ja”. Wewnątrz mojego życia. Do jedności moich pragnień, myśli, słów i czynów.

Bo jeśli tu brakuje jedności staję się łatwym łupem dla szatana. Jeśli inaczej mówię, a inaczej robię moje życie staje się mętne. Niespójne. I sam wystawiam się na ataki złego.

A on to wykorzystuje. Tak może mnie łatwiej złamać. I zabrać moją godność. Moją tożsamość. Moje życie.

I dlatego Jezus mówi jedności. Pokazuje, że tylko królestwo zjednoczone może się utrzymać. Tylko gdy we mnie będzie zgoda nie ulegnę pokusie. Nie ulegnę ojcu kłamstwa.

Ale mam też dbać o jedność z Jezusem. Mam trwać w Jego nauce. Mam postępować tak jak On. Mam iść za Nim całym sobą. Mam słuchać Go we wszystkim i trwać w Jego Kościele. I tak jak On wypełnić prawo swoim życiem.

Tylko tak stanę się w pełni sobą. Tylko tak wzmocnię się by nie ulec szatanowi. Bo już nie będę sam. Nie będę stawał do nierównej walki: z mocniejszym ode mnie. Będzie ze mną Jezus, a On ma władzę nad całym światem. Także (a może przede wszystkim) nad szatanem.

Jezus wypędza złe duchy. Pokonuje szatana, a ten broniąc się próbuje mieszać. Próbuje rozbić jedność. Próbuje zafałszować prawdę.

I dlatego Jezus przypomina, że tylko zjednoczone królestwo wytrwa. Bo w nim zawsze znajdzie się ktoś, kto wzmocni. Kto wytrwa do końca gdy walka będzie wydawać się przegrana.

Tym kimś jest Chrystus. I dlatego mam iść z Nim. Mam z Nim pracować. I z Nim zbierać.

Inaczej będę rozpraszał.

Odpocząć przed walką

„Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali.” (Mk 6, 30)

06.02.2016

Jezus chce bym do niego przychodził. Chce bym opowiadał Mu o wszystkim co mnie spotyka. Co doświadczam. Bym dzielił się z Nim swoim życiem, chociaż On zna je najlepiej.

Apostołowie to rozumieli. I dlatego wrócili do Niego. I dlatego przyszli i opowiedzieli Mu o wszystkim. Zwierzyli się ze swoich sukcesów i porażek. A On ich wysłuchał.

Ale nie tylko wysłuchał. Jezus pozwolił im odpocząć. Zachęcił ich by poszli sami osobno na miejsce pustynne i odpoczęli. A On zajął się resztą.

Bo Jezus nie odpoczywa. On ciągle czeka. Ciągle walczy o moje życie. Ciągle upomina się o życie każdego z nas. I przychodzi, jak pasterz do zagubionych owiec.

I do tego mnie zaprasza. Chce bym jak Apostołowie odpoczął przy Nim. Bym podzielił się z Nim swoim życiem, by później z Nim iść i nauczać. Bym tak jak On umiał poświęcić się dla tych, których On mi powierzył: mojej żony i dzieci. Dla mojej rodziny.

Jezus chce bym oderwał się od tego co mnie przytłacza. I dlatego zaprasza mnie bym przychodził do Niego, bo wie, że tylko przy Nim odpocznę naprawdę. I nabiorę sił, do dalszej walki!

Milcz!

„W Kafarnaum w synagodze był człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: <<Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży>>. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody.” (Łk 4, 33-35)

01.09.2015

Szatan chciał podejść Jezusa. Rozpoznał Go i chciał zdradzić kim On jest. Chciał ukazać Jego potęgę, by zachęcić Go do gry. Do dyskusji.

Lecz Jezus się nie dał. Okazał swoją władzę. Swoją potęgę. I sprowadził szatana do parteru. Wskazał, gdzie jest jego miejsce.

Jezus uciszył szatana, bo z nim nie warto dyskutować. Uciszył go, bo jeszcze nie nadszedł Jego czas. I zrobił to krótko i stanowczo. Jednym słowem: Milcz!

Jezus pokazał, że z demonem lepiej nie dyskutować. Nie ważne jak jesteśmy mocni. Do niego trzeba powiedzieć krótko i stanowczo. I jednym słowem urwać dyskusję. Inaczej przegramy.

A ja tak łatwo wchodzę w dyskusję z szatanem. Tak łatwo pozwalam, by ten, który ciągle knuje (jest przecież ojcem kłamstwa) mamił mnie swoim słowem. I przegrywam. Bo z nim nie mogę wygrać. Chyba, że wszystko urwę już na samym początku.

Szatan chciał podejść Jezusa. Chciał omamić Go swoim słowem. Lecz Jezus się nie dał. Bo ma nad nim władzę.

I to jest jedyna szansa dla mnie. Ucieczka do Pana i jego słowa, które „z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym„. (Łk 4, 36b) A On mnie ochroni. Nawet gdy szatan rzuci mnie na ziemię.

***

Jezus ma władzę nad szatanem. Wobec Niego zły duch jest niczym. Przegrywa z Nim na każdej płaszczyźnie. Ale ja… Ja łatwo przegrywam z szatanem. Nie mam z nim żadnych szans.

Chyba, że będę z Panem. Bo wtedy On będzie walczył. I go uciszy.