Dobre ziarno

„Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.” (Mt 13, 24-25)

 

Jezus sieje we mnie dobre ziarno. Ziarno swego słowa, swojej miłości. On daje mi szansę bym i ja stawał się dobry tak jak On. Bym wzrastał, wraz z Jego słowem.

Ale ja łatwo się poddaję. Przestaję czuwać! Zasypiam i pozwalam by wróg zasiał we mnie chwast. Chwast zwątpienia, który próbuje zagłuszyć we mnie to co dobre.

A później ja próbuję go niszczyć, nim jeszcze wzrośnie!

I dlatego Jezus przypomina mi o cierpliwości. On pokazuje, że nie mogę skupiać się na tym co we mnie złe. Nie mogę walczyć ze swoimi słabościami. Ze swoim grzechem. A przynajmniej nie tylko.

Jezus chce bym skupił się na tym co dobre. Bym pielęgnował w sobie dobre ziarno. I to nic, że obok będzie rosnąć chwast. Dobre ziarno, które będę pielęgnował wzrośnie i zagłuszy to co złe. I stłumi grzech, bo już nie będę sam z nim walczył.

Jezus chce bym przede wszystkim pozwalał wzrastać Jego słowu. Nawet gdy początkowo będzie ono we mnie bardzo małe, wręcz niezauważalne. Mam cierpliwie je pielęgnować i pozwolić mu rosnąć. A wtedy stanie się jak wielkie drzewo. Drzewo, które osłoni mnie i innych przed tym co złe. (por. Mt 13, 31-32). Które będzie mocniejsze od wszelkiego grzechu i nie pozwoli wzrastać chwastom.

I dlatego Jezus wciąż cierpliwie sieje we mnie dobre ziarno. Sieje i przypomina bym czuwał, bo chce by ono wzrastało, pomimo obecności złego ziarna moich grzechów. Ale to ode mnie zależy, które będę pielęgnował.

Tylko czy na pewno jest to dobre ziarno?

 

Dzisiejsza Ewangelia: Mt 13, 24-43

(Nie)słyszeć!

„Kto ma uszy, niechaj słucha!” (Mt 13, 9)

 

Jezus chce bym Go słuchał. Chce bym otwierał swoje uszy na Jego słowo. Bym przygotowywał swoje serce i pozwalał mu wzrastać.

Bo ja niestety zbyt często słucham, ale nie słyszę. Nie pozwalam by zasiane przez Boga ziarno słowa wzrastało. By mogło wydać plon w moim życiu.

I dlatego Jezus przypomina bym Go słuchał. Bym bez względu na wszystko wsłuchiwał się w Jego słowo. Bym pozwalał Mu siać, nawet gdy nie wszystko rozumiem. Nawet gdy nie każde słowo zostanie. Nawet gdy nie wyda takiego plonu, jakiego bym się spodziewał.

Bo to ode mnie zależy, co stanie się z Bożym słowem w moim życiu. Ja jestem odpowiedzialny za jego wzrost. I jeżeli nie zadbam o glebę, którą jest moje serce, to stracę to co otrzymałem. To nie wydam plonu, ale zostanę pusty.

I dlatego Jezus chce bym Go słuchał. Bym pozwalał Mu mówić do mnie. Bo tak mogę zmienić swoje usposobienie. Mogę użyźnić ziemię, która wydaje się nie do ruszenia. Mogę wyrwać chwasty, który zasłaniają mi to, co daje mi Bóg.

Bo jeśli będę słuchał, to w końcu któreś słowo trafi na żyzną ziemię. To w końcu nauczę się, jak „uprawiać” swoje życie, by pozwoliło słowu wzrastać. By ono wydało plon.

I nie ważne jaki to będzie plon: stukrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny, a może jeszcze jakiś inny. To nie ma znaczenia. Ważne by słowo wzrastało. Bym ja chciał z nim współpracować. A wtedy ono będzie zmieniać moje życie. A właściwie Ja będę je zmieniał, razem z Jezusem i Jego słowem. I plon będzie rósł.

Jezus chce bym Go słuchał. On chce bym go słuchał i słyszał. Bym nadstawił swoje uszy, uszy mojego serca, i pozwolił wzrastać słowu, które On daje.

Tylko czy ja chcę słyszeć?

 

Dzisiejsza Ewangelia: Mt 13, 1-23

Siewca

„Gdy zebrał się wielki tłum i z miast przychodzili do Jezusa, rzekł w przypowieści: Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. […] Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny.” (Łk 8, 4-5. 8a)

19.09.2015

Jezus daje dzisiaj ziarno. Ziarno swojego słowa. Ziarno, które może we mnie wzrosnąć. Ale może też przepaść.

On daje ziarno i posyła mnie na zasiew. Posyła bym niósł Jego słowo innym. Bym jak siewca szedł i siał. Bez względu na to, gdzie słowo padnie.

Bo padnie na różną glebę. I nie zawsze przyniesie oczekiwany plon. Nie zawsze zadziała tak, jakbym się tego spodziewał. Może być zagłuszone przez sprawy codziennie. A także może być po prostu podeptane.

Ale mam się tym nie przejmować. Mam siać, bo Boże słowo jest zawsze dobre. Zawsze gotowe by przynieść jak największy plon. I tylko od nas zależy jaki on będzie.

Bo i ja mogę nie być żyzną glebą. I ja mogę pozwolić by ciernie przysłoniły mi słowo. I ja mogę pozwolić by słowo zostało zadeptane. By przepadło z mego serca.

A Jezus mimo to ciągle sieje. Bez ustanku mówi i zachęca bym słuchał. Bym wytrwale walczył o swoje serce. O to jaką jestem glebą.

Dzisiaj Jezus daje ziarno. Daje bym przyniósł owoc. Daje bym zaniósł je innym. Nawet jak wydaje się ono niezrozumiałe. Bo On sam da łaskę zrozumienia. Ja muszę dać mu tylko czas.

Wzrost

„Jezus powiedział: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie we jak.” (Mk 4, 26-27)

14.06.2015

Brak mi cierpliwości. Tak często chciałbym, aby wszystko wydarzyło się natychmiast. I to na moich warunkach. Przy moim wielkim udziale, bo czuję się niezastąpiony.

A Jezus pokazuje, że nie na wszystko mam wpływ. Że muszę zaufać, jak człowiek siejący ziarno. Muszę swoje sprawy „zasiać”, zostawić i dać im czas. A one będą rosły. Nie dzięki mojej pracy, ale dzięki Bożej łasce.

Tak często chciałbym natychmiast widzieć efekty. A Jezus mówi bym czekał, bo zasiane ziarno musi wzrosnąć. Jednak gdy urośnie, zaskoczy mnie swoją wielkością. Będzie jak ziarnko gorczycy, które wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. (Mk 4, 32)

Bo Jezus chce dawać mi wielkie rzeczy. On nie chce bym poprzestawał, na małym ziarenku. Tylko ja muszę być cierpliwy. I Mu zaufać, bo to dzięki Niemu ziarenko może rosnąć. I nie chodzi tu o moją pracę, ale Jego łaskę. Ja muszę zrobić tylko pierwszy krok. Muszę zaufać. On zrobi resztę.

A wtedy stanę się jak drzewo, które daje cień i schronienie tym, którzy ich potrzebuję. Będę mocny, ale nie dzięki sobie. Dzięki Bogu, który to wszystko sprawi. Ja muszę tylko Mu na to pozwolić.

I nawet gdy nie wszystko rozumiem, to On działa. Tak jak chce. I wtedy gdy chce. A mi wszystko objaśnia. Na osobności. Podczas modlitwy.